Mimo to ks. Blachnicki nadal wykonywał swoje zwyczajne obowiązki, a przy podejmowaniu kolejnych inicjatyw odwoływał się do rozumu. Tak napisał o tym okresie swego życia: „Nie mogę oczekiwać nadzwyczajnych znaków od Boga, że poszczególne moje plany, inicjatywy i dzieła, są dziełem Bożym. Musi mi wystarczyć zwyczajna moralna pewność wynikająca z przemyślenia sprawy w świetle ogólnych norm i opinii poważnych ludzi, z aprobaty hierarchii. Poza tym obowiązuje zasada «po owocach poznacie ich». Wola Boża okaże się w przyszłości – teraz trzeba szukać jej pokornie w świetle wiary z wewnętrzną gotowością do rezygnacji ze wszystkiego, co kiedyś może się okazać niezgodne z planem Bożym”.
Ku całościowej duchowej wizji
Proces wewnętrznego oczyszczenia prowadził do stopniowego scalenia życia mistycznego z zaangażowaniem duszpasterskim. Powoli ks. Blachnicki dojrzewał do zebrania owoców i doświadczeń apostolskich z dotychczasowego życia – do stworzenia duchowej syntezy, która wyznaczyłaby kierunek działania na następne lata. Przy tworzeniu tej wizji pomagały mu rozmowy z kierownikiem duchowym, którym w tych latach był dla niego o. Piotr Rostworowski, kameduła z podkrakowskich Bielan.
W 1971 roku Blachnicki napisał: „Moja sytuacja wewnętrzna jest już teraz zupełnie inna niż dawniej. Tu już nie chodzi o «moje idee» i niepokojące pytanie, czy są one wyrazem woli Chrystusa i Niepokalanej. Raczej pojawia się pewne poczucie odpowiedzialności w obliczu otrzymanych charyzmatów: żeby ich nie zmarnować, żeby odpowiedzieć na nie, póki jest czas, zanim trzeba będzie zdać z nich rachunek na sądzie”. Tak właśnie w jego sercu rodził się charyzmat Ruchu Światło-Życie, który gwałtownie wybuchł w naszym kraju w latach 70. XX wieku i miał wielki wpływ na duchową odnowę Kościoła w Polsce.
Cezary Sękalski
„Głos Ojca Pio” (nr 54/2008)

|
|
(79 pt.) |
|
(75 pt.) | |
|
|
(69 pt.) |
|
|
(68 pt.) |
|
|
(51 pt.) |
|
(37 pt.) |