Na owoce tej modlitwy nie trzeba było długo czekać: „Odpowiedź przyszła w czasie Drogi Krzyżowej – już wczoraj częściowo – a wyraźnie dzisiaj. […] Wziąć krzywdę na siebie z przebaczającą miłością – i w ten sposób ją zwyciężyć. Zwyciężyć zło przez wynagrodzenie miłosne! – W ten sposób tylko w duchu nadprzyrodzonym można walczyć ze złem – i także z ks. Piskorzem!”.
Następnego dnia ks. Blachnicki rozpoczął pracę w Bieruniu Starym, a po trzech miesiącach otrzymał zgodę na półroczny urlop w Niepokalanowie, gdzie zapragnął podjąć studia nad pismami o. Maksymiliana Kolbego.
Modlitwa o miłość prawdziwą
Najważniejsze było dla ks. Blachnickiego poszukiwanie woli Bożej, z głęboką świadomością, że ciągle jeszcze nie udaje mu się jej pełnić, bo w zaangażowaniu duszpasterskim górę bierze jego własna osoba. Stąd też liczne porażki przyjmował jako swoiste oczyszczenie, które w efekcie ma doprowadzić go do lepszego rozeznania i dyspozycyjności względem woli Bożej. Tak było np. z tworzeniem Krucjaty Wstrzemięźliwości, z jego studiami uwieńczonymi doktoratem i habilitacją, a później pracą naukową na KUL-u, które doprowadziły do nowych konfliktów.
Zdawał sobie sprawę z tego, że by móc naprawdę pełnić wolę Bożą, trzeba zacząć kochać ludzi i świat Bożą miłością. O tę przemianę swojego serca gorąco się modlił: „Czasem życie bez miłości staje się męką okrutną, nie do zniesienia – i wtedy z serca wyrywa się skarga: Panie, Ty chcesz być miłowanym przeze mnie, Panie, Ty możesz mi dać miłość. Więc czemu nie dajesz tej miłości, czemu karzesz mi się tak męczyć – już dwadzieścia lat? Panie, jaki jesteś trudny do pojęcia, jaka straszna tajemnica Twojego postępowania! Takie wołanie jednak kończy się aktem poddania się Woli Jego. Niech będzie jak Ty chcesz, niech przyjdzie ta godzina wtedy, kiedy będziesz sam chciał, choćby za lat dziesięć, dwadzieścia, w godzinę śmierci! Nic absolutnie nie pojmuję, ale korzę się przed absolutną tajemnicą Twoich wyroków”.
W objęciach duchowej nocy
To duchowe zmaganie, w którym ks. Blachnicki widział doświadczenie nocy ciemnej opisywanej przez św. Jana od Krzyża, trwało całe lata. Świadczy o tym choćby następujący zapisek z pamiętnika, opatrzony datą 21 maja 1968 roku: „Kiedy skończy się ta niewola i ciemna noc? Nieraz moja modlitwa jest wołaniem na skraju rozpaczy. O Chryste, już naprawdę dosyć tego, to przecież trwa już ponad 25 lat!”.

|
|
(79 pt.) |
|
(75 pt.) | |
|
|
(69 pt.) |
|
|
(68 pt.) |
|
|
(51 pt.) |
|
(37 pt.) |