Suwnicowa

To nie pierwszy przypadek, kiedy jej osobista determinacja okazywała się decydująca. Tak samo było w Sierpniu pod stocznią, kiedy wraz z Aliną Pieńkowską zatrzymały rozchodzących się już na polecenie Wałęsy stoczniowców…
Ona miała niezwykły instynkt wyczuwania kłamstwa, krętactwa i prób rozmieniania wielkich spraw na drobne. Owo niesamowite wyczucie rzeczywiście bardzo często stało za skutecznością jej działań. A ceną, jaką zapłaciła za utrzymywanie solidarnościowej busoli na właściwym kierunku, była coraz większa niechęć komunistów i Wałęsy, który zauważał, że ona zaczyna wyrastać ponad niego, bo ma charyzmę i skuteczność w tym, co robi.

Od lipca 1981 r. Walentynowicz była już właściwie osobą prywatną, znajdującą się de facto poza kierowniczymi strukturami związkowymi…
Pozbawiono ją nawet mandatu na zjazd regionalny, nie mówiąc już o słynnym zjeździe krajowym, w którym brała udział tylko jako „specjalny gość” Wałęsy. A jeszcze wcześniej zapadła formalna decyzja o jej usunięcie z prezydium MKZ „Solidarność”. Ona, Matka „Solidarności”, usuwana ze związku! Oto paradoksy dziejów.

Za chwilę był już jednak stan wojenny, podczas którego Walentynowicz zyskała nowy pseudonim: „Milcząca Anna”. Esbecy nie mogli jej złamać…
Ta bohaterska kobieta przeżyła w latach 80. niewyobrażalna gehennę. I nie chodzi tu tylko o głośną próbę otrucia jej przez SB. W latach 1981-1984 do walki z nią z całą premedytacją użyto bezpieki i… medycyny. Walentynowicz była dwukrotnie zamykana w zakładach psychiatrycznych, gdzie robiono na niej eksperymenty i próbowano uczynić z niej „psychiczną”.
Wcześniej była internowana w Gołdapi, skąd wyszła na wolność w lipcu 1982 r., a już tydzień później ponownie trafiła za kratki. W marcu 1983 r. wyszła z więzienia po procesie grudziądzkim, a w grudniu została aresztowana po tym, jak usiłowała wmurować tablicę poświęconą ofiarom „Wujka”. W końcu trafiła do cieszącego się złą sławą więzienia w Lublińcu koło Katowic…

I tam przeżyła nawrót choroby nowotworowej…
To był straszny czas, choroba postępowała tak szybko, że Walentynowicz nie mogła osobiście uczestniczyć w swoim procesie. Na dodatek prokurator – na osobiste polecenie ludzi Kiszczaka – nie zgodził się na zwolnienie jej z więzienia.
W pewnym momencie władza spanikowała jednak, że Walentynowicz umrze w więzieniu i zrobi się z tego afera. I tylko dzięki temu po wielu perturbacjach trafiła w końcu do Instytutu Onkologii w Warszawie.

Zyskała pół roku urlopu od więziennej rzeczywistości…
W tym okresie lekarzom udało się powstrzymać postęp choroby, a na dodatek właśnie wtedy nastąpił rozkwit jej bliskiej przyjaźni z ks. Jerzym Popiełuszką. On ją bardzo często odwiedzał, przynosił bukiety kwiatów, a nawet gałęzie pełne czereśni.
Kiedy jednak Walentynowicz wyszła ze szpitala, została bez żadnych środków do życia. Ot, usunięta z pracy robotnica w wieku emerytalnym. I dopiero po wielu staraniach i bojach dostała prawo do zaniżonej emerytury.

strony: 1 2 3 4

dodane przez: Jarek Kumor 2010-07-31 00:33:07

Dodaj swój komentarz:
Angel_icon
komentuj jako gość
lub zaloguj się
Podaj nam swoję imię, lub e-mail:

Treść:
Zostań aniołem
Najlepsi w tym tygodniu:
przejdź do swojego aniołka czytaj dalej
kosmo
kosmo (79 pt.)
Angel_1 Angel_1 Angel_1 Angel_1 Angel_1 Angel_1
Angel_icon
Anula (75 pt.)
Angel_1 Angel_1 Angel_1 Angel_1 Angel_1 Angel_0
Agusia Kwiecień
Agusia Kwiecień (69 pt.)
Angel_1 Angel_1 Angel_1 Angel_1 Angel_1 Angel_0
annaja
Anna Nanaa (68 pt.)
Angel_1 Angel_1 Angel_1 Angel_1 Angel_1 Angel_0
Iwon607
Iwona Migas (51 pt.)
Angel_1 Angel_1 Angel_1 Angel_1 Angel_0 Angel_0
Angel_icon
MadziaM (37 pt.)
Angel_1 Angel_1 Angel_1 Angel_0 Angel_0 Angel_0

KielceLIVE TV
Zaproszenie na Rekolekcje Ewangelizacyjne 2012
Potrzebujesz Flash playera w wersji 8+ oraz Javascript do obejżenia tego video