Uzdrawiał. W sposób niewidoczny, znany tylko osobie uzdrowionej: z udręk duchowych, ze zranień doznanych od innych ludzi, od Kościoła, z cierpień ukrywanych latami przed całym światem. Pisze o tym o. Wojciech Giertych OP: „Uderzyła mnie niezwykła intuicja duchowa ojca Tomasza. Gdy z wiarą w jego charyzmat stawiałem mu pytania o moją kapłańską posługę, odpowiadał rzeczowo i głęboko. Skoro jednak tylko przeszła mi przez głowę myśl, że ojciec Tomasz już traci wątek, natychmiast zmieniał temat, powtarzał się, gubił się w tym, co mówił. Jak gdyby całym sobą wyczuwał, kiedy może być przekazicielem słowa i mocy samego Boga i wtedy stawał się przezroczystym narzędziem łaski. Gdy zabrakło z mojej strony właściwej dyspozycji, miałem przed sobą jedynie sędziwego i słabego starca. Było to uderzające!”.
Ojciec Thomas bardzo kochał Polskę, przypisywał jej ważną rolę w duchowym odrodzeniu współczesnego świata.
Starość
Ostatnie dwa lata życia spędził w Saint-Jodard, w domu formacyjnym Wspólnoty św. Jana, założonej przez jego młodszego brata i chrześniaka, dominikanina, o. Marie-Dominique’a Philippe’a. Późną starość miał bardzo trudną i bolesną, doświadczył wszelkiego rodzaju cierpień, jak gdyby wziął na siebie różnorakie biedy ludzi, którym wcześniej pomagał duchowo.
Zmarł 4 lutego 1993 roku. Został pochowany w Arce w Trosly.
Agnieszka Kuryś
„Głos Ojca Pio” (63/3/2010)

|
|
(79 pt.) |
|
(75 pt.) | |
|
|
(69 pt.) |
|
|
(68 pt.) |
|
|
(51 pt.) |
|
(37 pt.) |