Spotkanie z ludźmi chorymi psychicznie i upośledzonymi umysłowo przeobraziło całą jego teologię, pozwoliło mu odkryć głód Boga i zdolność do życia mistycznego w osobistej więzi z Jezusem u ludzi zaburzonych psychicznie i fizycznie, zepchniętych na margines „normalnego” świata.
Arka
W Trosly początkowo mieszkał samotnie, w domu osoby odrzuconej przez miejscową społeczność, spędzając czas głównie na adoracji Najświętszego Sakramentu. Tam przyjechał do niego Jean Vanier, który wciąż szukał swojego powołania, i z jego inspiracji zaczął wspólne życie z trzema upośledzonymi umysłowo mężczyznami. Ich mały domek stał się zalążkiem międzynarodowej wspólnoty – Arki. Przez wiele lat jej sercem był ojciec Thomas, sprawowane przez niego sakramenty, głoszone rekolekcje i konferencje. Był ojcem i przewodnikiem duchowym dla osób upośledzonych i asystentów Arki w Trosly oraz dla członków innych wspólnot Arki, dla mieszkańców wioski, dla ciągnących do niego rzesz ludzi strapionych wszelkiego rodzaju biedami.
Kapłan i pisarz Henri Nouwen podczas poważnego kryzysu życia duchowego wziął udział w rekolekcjach ojca Thomasa i tak je wspomina: „Ojciec Tomasz głosił nauki przez cały tydzień i codziennie prosił mnie, bym siadał obok niego. Nieoczekiwanie uświadomiłem sobie, że w jego obecności dokonuje się we mnie uzdrowienie, nie mające nic wspólnego z myślami, jakie rozwija. Zrozumiałem nagle, że zna lęk lepiej niż ktokolwiek inny i że nie udziela już rad, w jaki sposób przeżywać pewne doświadczenia, ale sam stał się źródłem, miejscem, przez które przepływa łaska. Był tak ogołocony z samego siebie, że przebywanie przy nim, było trwaniem w obecności samego Boga. Stałem przed mężem Bożym, tak promieniującym obecnością Jezusa, że nie sposób było jej nie odczuć, niezależnie od tego, czy było się wierzącym, czy nie”.
We wsi Trosly i okolicach był znany jako „biały ojciec”, który błogosławił, chrzcił, spowiadał; który zjawiał się bez zapowiedzi w domu, gdzie ktoś umierał, aby towarzyszyć mu do końca. Przyjeżdżali do niego ateiści, „bo z tym księdzem można rozmawiać o wszystkim”, przyjeżdżali życiowi rozbitkowie, ludzie chorzy psychicznie, chorzy na AIDS. Związał się również z kiełkującym wówczas we Francji ruchem charyzmatycznym, szczególnie ze Wspólnotą Błogosławieństw.
Kochał Polskę
Do Polski przybył po raz pierwszy w 1981 roku, mając siedemdziesiąt sześć lat. Potem przez dziesięć lat (1981-1991) regularnie co roku głosił rekolekcje dla ludzi związanych ze środowiskiem wspólnot „Wiary i Światła”. Mówił im o tajemnicach wiary, o życiu Boga w człowieku, o świecie, który nas otacza, zaś snute refleksje najczęściej układał w porządku tajemnic różańcowych. Jak nikt inny umiał mówić o tajemnicach życia Maryi – każdego roku inaczej, bo sam wciąż nimi żył i odkrywał w nich coraz to nowe bogactwa. Spotykał się z ludźmi indywidualnie, modlił się, spowiadał, rozmawiał.

|
|
(79 pt.) |
|
(75 pt.) | |
|
|
(69 pt.) |
|
|
(68 pt.) |
|
|
(51 pt.) |
|
(37 pt.) |