Wrogiem politycznym numer jeden stał się ostatnio Jan Pospieszalski, przez udział w filmie „Solidarni 2010”. Nie dziwi Pana to zgorszenie „poprawnie politycznie myślących” środowisk tym właśnie filmem, opisującym do bólu prawdziwe nastroje Polaków po katastrofie smoleńskiej?
Oglądałem ten film i byłem raczej mocno wzruszony niż zgorszony… Jestem zdziwiony zajadłością krytyki wobec tego filmu i jego autorów. Być może można było ten niezwykły dokument trochę inaczej zredagować, ale pamiętajmy, że powstawał on w atmosferze wielkich emocji, którymi naprawdę żył cały kraj. I właśnie to jest największym walorem tego filmu, to jest jego tematem… Ten film należało po prostu odbierać jako zapis niewyobrażalnie wielkich i prawdziwych narodowych emocji. A krytycy postawili zarzut, że nie ocenzurowano wypowiedzi ludzi, nie powycinano tego, co niepoprawne politycznie. Pytam więc, dlaczego mamy cenzurować tak wspaniały zapis kawałka historii, który rozegrał się na naszych oczach? Być może już niedługo nie będzie w Polsce takich filmów, bo jeśli nie zrobi ich telewizja publiczna, to kto?...
Uważa Pan, że nadchodzi jednak kres mediów publicznych w Polsce?
Obawiam się najgorszego.
Politycy PO udowadniają, że wszystko, co mogło stać się najgorszego w tej sprawie, już się stało i że za „katastrofalną sytuację mediów publicznych” odpowiedzialna jest KRRiT pod Pana przewodnictwem. Co Pan na to?
Odpowiem, że za rzeczywiście złą obecnie (z powodów finansowych) sytuację mediów publicznych winę ponosi premier Tusk i inni politycy PO, a ostatnio dołączył do nich Jerzy Owsiak, który podejmując sugestię premiera, otwarcie nawołuje do niepłacenia abonamentu. Owsiakowi muszę tu wypomnieć, że to dzięki abonamentowi mógł, właśnie w telewizji publicznej, rozwijać swoją Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy. Żadna z komercyjnych stacji takiej szansy mu nie dała… Naprawdę brak mi słów na skomentowanie jego postawy! Najwięcej zła poczynił jednak sam Donald Tusk, oświadczając już przed wyborami 2007, że abonament jest archaiczną opłatą, która powinna być jak najszybciej zniesiona. Później, już jako premier, chętnie przypominał społeczeństwu tę tezę, w czym wspierali go politycy PO. To sprawiło, że wpływy z abonamentu spadły o połowę! Jeśli teraz ci sami politycy ogłaszają katastrofę w mediach publicznych, a winę przypisują Krajowej Radzie, to jest to nieuczciwe i cyniczne!
Nie przyjmuje Pan argumentu, że Polacy po prostu nie chcą płacić abonamentu, a politycy PO tylko wspaniałomyślnie wychodzą im naprzeciw?
Myślę, że Polacy daliby się jednak przekonać do abonamentu, aby ratować wspólne dobro, jakim są niezależne media publiczne. Jestem pewien, że możliwe jest stworzenie szczelnego systemu abonamentowego przy jednoczesnym obniżeniu miesięcznej opłaty. To rozwiązanie wydaje się najbardziej racjonalne, bo uniezależnia media publiczne od rządowych pieniędzy, a więc i od wpływów politycznych, a poza tym daje realną możliwość rozwoju, możliwość pełnienia misji edukacyjnej, kulturalnej…
Zgadza się Pan z zarzutem, że obecnie TVP nie dość dobrze wywiązuje się właśnie z tych obowiązków misyjnych?
Niestety tak, ale łatwo tu wskazać tego, kto w tej sprawie najbardziej zawinił… Jeżeli ktoś chce zrujnować telewizję publiczną, ograniczając środki jej finansowania, to musi pamiętać, że będzie odpowiadał przed przyszłymi pokoleniami za kształt i poziom debaty publicznej w Polsce, także za zapaść w kulturze. Może dojść do tego, że będziemy skazani wyłącznie na kupowanie taniej produkcji filmowej z Hollywood i zapełnianie nią oferty programowej… Zresztą już od kilku lat mamy do czynienia z narastaniem tego zjawiska; nasza telewizja z ekonomicznej konieczności staje się telewizją komercyjną. Kolejni prezesi przyznają to, wprost, że Jedynka i Dwójka nie są programami, które mogłyby egzystować w oparciu o środki ze zmniejszającego się wciąż abonamentu – muszą zarabiać na swe utrzymanie przez emisje reklam. Właśnie z tych reklam utrzymywana jest także misyjna TVP Kultura, TVP Historia i TVP Polonia oraz w sporej części ośrodki regionalne. W tym roku w budżecie telewizji zabraknie 250 mln zł, a nikogo nie obchodzi to, że telewizja nie dostaje od państwa żadnych pieniędzy, bo każdy patrzy na nią jak na dochodowe przedsiębiorstwo. Telewizja publiczna musi dziś na siebie zarabiać…

|
|
(79 pt.) |
|
(75 pt.) | |
|
|
(69 pt.) |
|
|
(68 pt.) |
|
|
(51 pt.) |
|
(37 pt.) |