Beata, w audycji radiowej „Pocieszenie i strapienie”, opowiedziała o swoim zaangażowaniu w chińską sztukę walki tai chi chuan. Jako czternastolatka w rekordowo krótkim czasie stała się oczkiem w głowie swego mistrza, bowiem po pół roku ćwiczeń potrafiła wprowadzać się w stan transu bojowego, do czego nie byli zdolni inni uczniowie nawet po kilku latach pracy. W czasie walki treningowej, po wejściu w trans, atakowała swą najbliższą przyjaciółkę, wykonując wszystkie techniki na jej chorą prawą rękę. Po wyjściu z transu czuła do siebie obrzydzenie. Myślała: „To nie byłam ja. Nigdy nie chciałabym skrzywdzić przyjaciółki dla jakiegoś treningowego zwycięstwa!” Zaniepokojona zapytała mistrza: „Czym tak naprawdę jest tai chi?” On w wielkim zaufaniu do swej najlepszej uczennicy odpowiedział: „Tai chi to taniec na cześć demonów”.
Każda pozycja ciała jogi czy pochodnego wobec niej tai chi ma konkretne znaczenie – jest komunikatem. Gest krzyża nie jest obojętny duchowo. Klękanie nie jest pustym gestem. Znaczy coś bardzo ważnego. Jeśli chrześcijanin będzie palił świece przed posążkiem pogańskiego bóstwa lub przed nim klękał, poniesie szkody na duszy.
Pozycje jogi znaleziono już na płaskorzeźbach przedaryjskiej, pogańskiej cywilizacji Mohendżo Daro. Z opisów wiemy, że służyły do osiągania ponadnaturalnych mocy duchowych. Stosowali je asceci „unoszący się ponad wiatrem”. Na stronie jarmarkcudow.pl jest dostępne świadectwo Agnieszki, którą hatha joga doprowadziła do opętania.
Pani Michalino, dla katolika ćwiczenia jogi, również same pozycje ciała, są rodzajem bałwochwalstwa. Wchodząc w jogę, chcąc czy nie chcąc, wchodzi Pani w orientalną duchowość. Tymi pozycjami oddaje Pani cześć bytom duchowym.
I proszę mnie dobrze zrozumieć. Wierzę głęboko, że prawowierni hinduiści ćwiczący jogę się zbawią. Dlaczego? Bo nie słyszeli o Chrystusie. Więc nie grzeszą przeciwko pierwszemu przykazaniu. Bo mają kompetentnych guru, którzy potrafią przeprowadzić ich przez traumatyczne stany psychofizjologiczne pojawiające się na pewnym etapie ćwiczeń jogi i innych medytacji orientalnych. W Europie osoby, które po dwutygodniowym kursie internetowym noszą dumne miano „nauczycieli jogi”, mogą wyprowadzić każdego na manowce.
dodane przez: Jarek Kumor 2010-07-18 21:56:20
|
|
(79 pt.) |
|
(75 pt.) | |
|
|
(69 pt.) |
|
|
(68 pt.) |
|
|
(51 pt.) |
|
(37 pt.) |